Aż chce się człowiekowi wygramolić z obfitości magnetycznej kosodrzewiny i iść w nieurodzaj ogołoconego stoku w głębi pejzażu. Tam, gdzie kamienie, rumowiska i czasami tylko sosnowe ” z rzadka ciche grusze siedzą” . A wszystko to dla kontemplowania kontrastów, przelewania z pełnego w próżne …. dla beztroskiego „widzi mi się”…, dla limfy tylko, nie zaś dla krwi krnąbrnej …
niby same zielenie, ale jaka ich różnorodność i niby same góry, ale jakie bogactwo faktury w nich drzemie – wystarczy zmrużyć oczy a pejzaż odkrywa nam inne sekrety: żółte przecinki na stokach góry w drugim planie….itd.
~Carrmelita
27 Luty 2007 01:54
Aż chce się człowiekowi wygramolić z obfitości magnetycznej kosodrzewiny i iść w nieurodzaj ogołoconego stoku w głębi pejzażu. Tam, gdzie kamienie, rumowiska i czasami tylko sosnowe ” z rzadka ciche grusze siedzą” . A wszystko to dla kontemplowania kontrastów, przelewania z pełnego w próżne …. dla beztroskiego „widzi mi się”…, dla limfy tylko, nie zaś dla krwi krnąbrnej …
~ameli
24 Styczeń 2007 01:14
niby same zielenie, ale jaka ich różnorodność i niby same góry, ale jakie bogactwo faktury w nich drzemie – wystarczy zmrużyć oczy a pejzaż odkrywa nam inne sekrety: żółte przecinki na stokach góry w drugim planie….itd.
~mary
22 Sierpień 2006 21:16
cudownie… też by mi było żal