Ludziska kochane... co Was zmusza do takiego wysiłku!!! Oczywiście podziwiam, ale też zadziwiam się... Właśnie gdzieś między 1 a 17 sierpnia oglądałam reportaż na którymś tam kanale TV o Was - uczestnikach tego biegu! Reportaż fantastyczny. Wy fantastyczni! Jednak wciąż gdzieś w sobie mam sprzeciw przeciw takiemu wysiłkowi dla samego wysiłku. Gdybyście tak wszyscy jak tam biegliście, np. przekopali rowy melioracyjne - a przydało by się, bo prawie nikt już tego nie robi, pomalowali jeden czy dwa domy dziecka, skosili nieużytki, posadzili las, zrobili coś wspólnie, co dałoby jakiś namacalny efekt... taka refleksja!
czado
czw., 03/09/2015 - 22:34
Jakbym słyszał moją mamę...
Pracowałem łopatą kopiąc wykopy pod fundamenty, kosiłem kosą łany łąk i zbórz, ale to było w czasach, gdy nie było wystarczającej ilości koparek, kosiarek, a przepisy nie regulowały kto może pomalować ściany w obiekcie publicznym.
Teraz biegam. Człowiek rodzi się biegaczem. Podczas biegu najlepiej wykorzystuje swój organizm. Na dystansie ultra przesuwa granice swoich możliwości. Radość i satysfakcja z osiągniętego celu, pokonania bólu, zmęczenia, własnej słabości, czasem zwątpienia, nie da się tego zastąpić niczym. Ale najlepiej wiedzą to ci, którzy ukończyli choć jeden ultra bieg... Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Komentarze
Gratulacje i nie przestawaj chcieć- twardy z Ciebie facet /proszę to traktować jako komplement/.Pozdrawiam
GRATULUJĘ !!! JESTEŚ WIELKI !!!!! Poprawna odpowiedź brzmi: WIEM :))))
Ludziska kochane... co Was zmusza do takiego wysiłku!!! Oczywiście podziwiam, ale też zadziwiam się... Właśnie gdzieś między 1 a 17 sierpnia oglądałam reportaż na którymś tam kanale TV o Was - uczestnikach tego biegu! Reportaż fantastyczny. Wy fantastyczni! Jednak wciąż gdzieś w sobie mam sprzeciw przeciw takiemu wysiłkowi dla samego wysiłku. Gdybyście tak wszyscy jak tam biegliście, np. przekopali rowy melioracyjne - a przydało by się, bo prawie nikt już tego nie robi, pomalowali jeden czy dwa domy dziecka, skosili nieużytki, posadzili las, zrobili coś wspólnie, co dałoby jakiś namacalny efekt... taka refleksja!
Jakbym słyszał moją mamę...
Pracowałem łopatą kopiąc wykopy pod fundamenty, kosiłem kosą łany łąk i zbórz, ale to było w czasach, gdy nie było wystarczającej ilości koparek, kosiarek, a przepisy nie regulowały kto może pomalować ściany w obiekcie publicznym.
Teraz biegam. Człowiek rodzi się biegaczem. Podczas biegu najlepiej wykorzystuje swój organizm. Na dystansie ultra przesuwa granice swoich możliwości. Radość i satysfakcja z osiągniętego celu, pokonania bólu, zmęczenia, własnej słabości, czasem zwątpienia, nie da się tego zastąpić niczym. Ale najlepiej wiedzą to ci, którzy ukończyli choć jeden ultra bieg... Pozdrawiam.
P.S. Polecam jeszcze:
http://biegamwgorach.pl/pierwsza-setka-niekonczacy-sie-kryzys-czesc-4/