Nenyan włóczę się za Tobą już któryś raz z kolei po szlakach jakie wyznaczają Waldkowe obrazy…czytam bez wytchnienia, co piszesz, a piszesz przepięknie i chciałabym wszystkie Twoje refleksje, wiersze i opowiadania zapamiętać na zawsze, a dlaczego?…czasami aż niepojęte jest dla mnie, że tak trafnie swoimi słowami wyrażasz i moje uczucia i przeżycia (sama nie potrafiłabym tego tak opisać)….brak kilku pkt. by studiować i związane z tym podłamanie, choroba taty (mogę pomylić się w chronologii zdarzeń), blokowisko i nawet blok żółto-pomarańczowo-zielony (mój też w takie kolory pomalowali tego lata)…oczywiście to nie wszystko, ale nie sposób wszystkiego wymienić…w Tobie widzę trochę siebie i myślę o Tobie jak o moim "duchowym" sobowtórze dwa lata wcześniej przmykającym po Pejzażach Czado…gdzie teraz jesteś, tj. 14 lutego 2007? …nie spotkałam się jeszcze z Tobą pod aktualnymi zdjęciami, dlaczego nie dzielisz się już swoimi wrażliwymi i pięknymi myślami, a może jesteś tylko jako kto inny?A wiesz co mnie najbardziej cieszy…nigdy w Bieszczadach ani w Beskidzie Niskim nie byłam – to moje marzenie…(może jeszcze w tym roku trochę się spełni)…i gdy czytam o Twoim zachwycie nad tatmtymi pejzażami i magią tamtejszych zakątków, o wzruszeniu i przeżyciach jakie Tobie towarzyszyły mam cichutką i malutką nadzieję, że i mi Bieszczady tak sią ukażą…byloby cudownie…jeszcze ich nie znam a już tak bardzo za nimi tęsknię dzięki fotografiom Waldka i opisom m.in.Twoim…pozdrawiam bliską mi duszyczkęP.S. To nie "wyznanie milości" mimo 14 lutego, ale wyznanie radości, że dusze sobowtóry istnieją tylko gdzie się teraz podziały?
Przypadek sprawił, że tu wszedłem ale nie żałuję ! Zdięcia są naprawdę profesionalne i wspaniałe. Sam jestem amatorem foto od wielu lat (35) Pejzarz w zieleni światłem malowany należy do moich ulubionych.Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.
kurczecoraz tu ladniej mozna by powiedziec ze jestes ‘realista’ co do odniesienie do sztuki, poniewaz to co widzisz to pokazujesz innymdzieki Ci i chwala za to :*naprawde cudniepozdrowienia
500 metrów od domu? Hmmm… 500 m od domu to ja mam blok. A obok niego drugi blok. I jeszcze jeden. I całe mnóstwo. Większość jest szarych i smutnych. I – nazywajmy rzeczy po imieniu – brzydkich. Chociaż ostatnio zaczęli je malować I mój jest żółto-pomarańczowo-zielony. Prawie jak na łące… Za to ten obok jest… RÓŻOWY… z seledynowymi balkonikami!!! Nic tylko pogratulować projektantom artystycznego gustu :/ W sumie, to można uznać, że on wygląda prawie jak taki wielki kwiatuch – różowy z zielonymi listkami i łodyżką. Ale – jak to mawiają w reklamie pewnego piwa – „PRAWIE robi wielką różnicę” :] Cóż, ja mam bujną wyobraźnię, ale nie aż tak…W zasadzie to chciałam po prostu napisać… że mi się tu strasznie strasznie nie podoba, że moje Dogville, choć zwane jest Miastem Świętej Wieży nie ma Duszy, a jeśli ma to jest ona betonowa… Poza tym ja się chyba nie nadaję do życia w mieście, pewnie to zauważyłeś, bo nietrudno wywnioskowac to było z moich listów… Może kiedyś… Takie… bardzo optymistycznie Może…
Pojawia się u mnie pytanie: czemu u mnie się kosi trawę? Dawno już nie widziałam takiego zarośniętego, zupełnie dzikiego miejsca, gdzie to kwiaty i „chwasty” własnym życiem żyją. Piękne.
Jesienny pobyt w pienińskim schronisku Bereśnik, chociaż jeden zachód słońca spędzony w niesamowitym zamku Krzysztofa Osslińskiego, Krzyżtoporze; spacer z aparatem w dłoni wzdłuż lini kolejowej Częstochowa-Kraków, o który myślę w każdą sobotę, gdy tylko tamtędy jadę; przewędrowanie piechotą polskiego wybrzeża od granicy polsko-rosyjskiej do granicy polsko-niemieckiej… – to taka moja niespisana lista Miejsc i Wypraw, które chciałabym zobaczyć bądź zrealizować. A Ty swoimi zdjęciami sprawiasz, że Beskid Niski, Rymanów, dołącza do tych Miejsc, które chciałabym odwiedzić, bo po prostu wiem, że odwiedzić je warto…
Takie zdjecia tylko umacniaja mnie w przekonaniu, ze musze za rok przyleciec do Polski. Pochodzic po lakach, powdychac zapach wiosennych traw, po prostu tam BYC i CZUC.
Ciii… Nie, jeszcze wiosna jest, jeszcze połoniny chyba przepięknie zielone o tej porze, prawda? Ale ta łąka, te złote trawy… Wiesz, co mi to przypomniało? Właśnie te moje popołudniowe wędrowania na Tarnicę. Kiedy wszyscy schodzili w dolinę, a ja pod górę i pod górę… Rozzłocenie całego świata dookoła i samotność, szczęśliwą… „Na każdym szczycie jest tylko światło, wiatr i samotność, które są towarzyszkami wolności umysłu i ducha…” PS. Mój stuk-puk przywędruje do Ciebie jutro, ale już krótszy, obiecuję
piękny widok, uwielbiam zapach takiej łąki rozgrzanej słońcem:), nie mogę uwierzyć, że to juz lato, mało mam czasu, aby cieszyć się życiem… Pozdrawiam Cię serdecznie!
Trafiłam tu przypadkiem…Ale będę zaglądać na pewno częściej… Cudne zdjęcia…Przytłoczona obecnie deszczowym, szarym, smutnym „krajobrazem” łódzkim i problemami, tu znajduję spokój i piękno… Pozdrowienia i serdeczności:* http://www.biedronka-siedmiokropka.blog.onet.pl
~ameli
14 Luty 2007 02:45
Nenyan włóczę się za Tobą już któryś raz z kolei po szlakach jakie wyznaczają Waldkowe obrazy…czytam bez wytchnienia, co piszesz, a piszesz przepięknie i chciałabym wszystkie Twoje refleksje, wiersze i opowiadania zapamiętać na zawsze, a dlaczego?…czasami aż niepojęte jest dla mnie, że tak trafnie swoimi słowami wyrażasz i moje uczucia i przeżycia (sama nie potrafiłabym tego tak opisać)….brak kilku pkt. by studiować i związane z tym podłamanie, choroba taty (mogę pomylić się w chronologii zdarzeń), blokowisko i nawet blok żółto-pomarańczowo-zielony (mój też w takie kolory pomalowali tego lata)…oczywiście to nie wszystko, ale nie sposób wszystkiego wymienić…w Tobie widzę trochę siebie i myślę o Tobie jak o moim "duchowym" sobowtórze dwa lata wcześniej przmykającym po Pejzażach Czado…gdzie teraz jesteś, tj. 14 lutego 2007? …nie spotkałam się jeszcze z Tobą pod aktualnymi zdjęciami, dlaczego nie dzielisz się już swoimi wrażliwymi i pięknymi myślami, a może jesteś tylko jako kto inny?A wiesz co mnie najbardziej cieszy…nigdy w Bieszczadach ani w Beskidzie Niskim nie byłam – to moje marzenie…(może jeszcze w tym roku trochę się spełni)…i gdy czytam o Twoim zachwycie nad tatmtymi pejzażami i magią tamtejszych zakątków, o wzruszeniu i przeżyciach jakie Tobie towarzyszyły mam cichutką i malutką nadzieję, że i mi Bieszczady tak sią ukażą…byloby cudownie…jeszcze ich nie znam a już tak bardzo za nimi tęsknię dzięki fotografiom Waldka i opisom m.in.Twoim…pozdrawiam bliską mi duszyczkęP.S. To nie "wyznanie milości" mimo 14 lutego, ale wyznanie radości, że dusze sobowtóry istnieją
tylko gdzie się teraz podziały?
~andrzejrybka1986@op.pl
29 Grudzień 2005 09:30
Przypadek sprawił, że tu wszedłem ale nie żałuję ! Zdięcia są naprawdę profesionalne i wspaniałe. Sam jestem amatorem foto od wielu lat (35) Pejzarz w zieleni światłem malowany należy do moich ulubionych.Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.
~alciak
7 Czerwiec 2005 20:53
kurczecoraz tu ladniej
mozna by powiedziec ze jestes ‘realista’ co do odniesienie do sztuki, poniewaz to co widzisz to pokazujesz innymdzieki Ci i chwala za to :*naprawde cudniepozdrowienia
~czado
7 Czerwiec 2005 11:16
Oczywiście! Od 13 lipca będę w Bieszczadach, a w tym roku pasuje mi ładna pogoda
~www.vicusia-kochana.blog.onet.pl
7 Czerwiec 2005 10:05
Kurcze facet…ty masz TALENT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~Violcia
7 Czerwiec 2005 06:33
Powiadasz ze tak będzie za miesiąc ? hmmm a więc na wakacjach pogoda mi dopisze
)) ?? Powiedz że tak
pozdrawiam
~nenyan
6 Czerwiec 2005 21:57
500 metrów od domu? Hmmm…
500 m od domu to ja mam blok. A obok niego drugi blok. I jeszcze jeden. I całe mnóstwo. Większość jest szarych i smutnych. I – nazywajmy rzeczy po imieniu – brzydkich. Chociaż ostatnio zaczęli je malować
I mój jest żółto-pomarańczowo-zielony. Prawie jak na łące… Za to ten obok jest… RÓŻOWY… z seledynowymi balkonikami!!! Nic tylko pogratulować projektantom artystycznego gustu :/ W sumie, to można uznać, że on wygląda prawie jak taki wielki kwiatuch – różowy z zielonymi listkami i łodyżką. Ale – jak to mawiają w reklamie pewnego piwa – „PRAWIE robi wielką różnicę” :] Cóż, ja mam bujną wyobraźnię, ale nie aż tak…W zasadzie to chciałam po prostu napisać… że mi się tu strasznie strasznie nie podoba, że moje Dogville, choć zwane jest Miastem Świętej Wieży nie ma Duszy, a jeśli ma to jest ona betonowa… Poza tym ja się chyba nie nadaję do życia w mieście, pewnie to zauważyłeś, bo nietrudno wywnioskowac to było z moich listów… Może kiedyś… Takie… bardzo optymistycznie Może… 
~beata
6 Czerwiec 2005 14:50
sliczne zdjecia. Życze powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga. pozdrawiam :*
~czado
5 Czerwiec 2005 20:24
Nie wiem czy wszędzie tak jest, nie chce być odpowiedzialnym za taką prowokację
Jednak za Beskid Niski i Bieszczady mogę ręczyć.Pozdrawiam
~zANILK.
5 Czerwiec 2005 15:48
Pojawia się u mnie pytanie: czemu u mnie się kosi trawę? Dawno już nie widziałam takiego zarośniętego, zupełnie dzikiego miejsca, gdzie to kwiaty i „chwasty” własnym życiem żyją. Piękne.
~nenyan
5 Czerwiec 2005 14:33
Jesienny pobyt w pienińskim schronisku Bereśnik, chociaż jeden zachód słońca spędzony w niesamowitym zamku Krzysztofa Osslińskiego, Krzyżtoporze; spacer z aparatem w dłoni wzdłuż lini kolejowej Częstochowa-Kraków, o który myślę w każdą sobotę, gdy tylko tamtędy jadę; przewędrowanie piechotą polskiego wybrzeża od granicy polsko-rosyjskiej do granicy polsko-niemieckiej… – to taka moja niespisana lista Miejsc i Wypraw, które chciałabym zobaczyć bądź zrealizować. A Ty swoimi zdjęciami sprawiasz, że Beskid Niski, Rymanów, dołącza do tych Miejsc, które chciałabym odwiedzić, bo po prostu wiem, że odwiedzić je warto…
~Julia
5 Czerwiec 2005 13:18
Takie zdjecia tylko umacniaja mnie w przekonaniu, ze musze za rok przyleciec do Polski. Pochodzic po lakach, powdychac zapach wiosennych traw, po prostu tam BYC i CZUC.
~zielony motylek
5 Czerwiec 2005 13:15
już…:))))))))))
~czado
5 Czerwiec 2005 13:03
Lato w Beskidzie Niskim, w Rymanowie Zdroju. Na Połoninach tak będzie dopiero za miesiąc
~Asia
5 Czerwiec 2005 11:03
Jak ja strasznie lubię tu przychodzić i za każdym razem znajdować coś pięknego
Co bym dała, żeby pobiegać po takiej łące…
~nenyan
5 Czerwiec 2005 00:16
Ciii… Nie, jeszcze wiosna jest, jeszcze połoniny chyba przepięknie zielone o tej porze, prawda? Ale ta łąka, te złote trawy… Wiesz, co mi to przypomniało? Właśnie te moje popołudniowe wędrowania na Tarnicę. Kiedy wszyscy schodzili w dolinę, a ja pod górę i pod górę… Rozzłocenie całego świata dookoła i samotność, szczęśliwą… „Na każdym szczycie jest tylko światło, wiatr i samotność, które są towarzyszkami wolności umysłu i ducha…” PS. Mój stuk-puk przywędruje do Ciebie jutro, ale już krótszy, obiecuję
~Renata
4 Czerwiec 2005 22:44
piękny widok, uwielbiam zapach takiej łąki rozgrzanej słońcem:), nie mogę uwierzyć, że to juz lato, mało mam czasu, aby cieszyć się życiem… Pozdrawiam Cię serdecznie!
~Biedronka
4 Czerwiec 2005 22:22
Trafiłam tu przypadkiem…Ale będę zaglądać na pewno częściej… Cudne zdjęcia…Przytłoczona obecnie deszczowym, szarym, smutnym „krajobrazem” łódzkim i problemami, tu znajduję spokój i piękno… Pozdrowienia i serdeczności:* http://www.biedronka-siedmiokropka.blog.onet.pl