Też tak pomyślałam Carrmelito…~J(otka) przywołuje nas do porządku, a więc ruszajmy do pierwszych szeregów i … ” Na Potęgę Posępnego Czerepu…MOCY PRZYBYWAJ”
Naprawdę, nasza J. nie żartuje… Mistrzuniu nam zaniemógł w marcu ! Ma dylematy, więc koniec użalania się nad sobą, Ameli ! Szable w dłoń ! Czas zwlec się z naszej przytulnej ławeczki – poczekalni dla pisarsko wypalonych, chwilowo oklapniętych, poetyckich dadaistów z przymusu. A tak na marginesie… przydałby się w Waldkowym Rymanowie taki Szpitalik Wirtualny na blogu dla poetycko wykolejonych, rozbitków językowych, żeby mogli się przyczaić i przeczekać …swoje zapętlenie.
….czary mary, czary mary, no to jazda dziewczyny prosto z Łysej Góry do pierwszych szeregów bo nam Czarodziej ma myśli ponure …,że niby nie ma to jak zwariować na dobre…(?)….
A pewnie…cieplej Ci już, mnie też ostatnio wena opuściła i polot do pisania odleciał – tylko tak wtrącam się słówkiem w słówko innych, więc dzisiaj ja się do Ciebie dosiądę, mogę… …no to mamy tu ławeczkę rezerwową albo poczeklanię poetyckiej myśli. Ach, a wystarczyłby niekiedy większy zasób słów i byłoby łatwiej…może trzeba stworzyć nowe, specjalne dla pejaży Waldka?…choć są tu już takie małe „słowne czary”, które z pewnoscią wielu w pamięci pozostaną na długo.
Czy mogę się do Was przytulić ? Samej mi tu trochę pazurki marzną i wena mnie dziś zaniedbuje … Jakoś nie mogę nic dodać i nic ująć, tylko tak sobie ssiedzę i siiedzdzeee i czytam, mniam, mniam,…
Kochane rude (nie)wredne…bywam u Czado, z Czado i z Wami, kiedy tylko mogę „dopaść” internet i czytam z wypiekami na policzkach o czym tym razem marzyliście, w którą stronę Wasza fantazja „zawędrowała” i zawsze weselej mi się robi gdy choć kilka minutek mogę pobyć TUTAJ. Tylko niestety nie zawsze za dnia mogę dodać komentarz (niektóre komp. mają jakieś zabezpieczenia … a nocką, kiedy siadam przed swoim myśli zmęczone są, płatają figle i niekiedy wolę wstrzymać się z komentarzem, bo bywało, że mój „język zbytnio się rozwiązał”, a umysł snem omamiony różne „dziwactwa” dyktował, których cofnąć później już się nie dało, a sprostowania gorzej wypadały niż niefortunna wypowiedź…P.S. Rude… czy znalazłaś już uczelnię na której jest „wydział” angelologii od jakiegoś czasu z niecierpliwością czekam na kolejne „legendy” o Aniołach…Pozdrawiam Kompana(kę) blogowych wędrówek
takim samym wydał mi się ten błękit.. . tak niepodobny do błękitu nieba. zimowego nieba. ..PS. musimy dbać… . dbać o „naszego” Czado.. . być tak, jak on Tutaj dla nas:) chociaż odrobinę:)
tak… niesamowite robi wrażenie, wzrok od razu kieruje się na ostatni plan zaskoczony unikalną barwą nieba – to jak kawałek letniego, lazurowego wybrzeża w mroźnych dzisiaj, otulonych bielą zimy górach … taki mały ewenement pejzażowy P.S. Ostatnio z gór, na pewnien czas przeniosłam sie w Dolinę, dobrze wiecie w którą – dlatego rzadziej tu bywam (nocy już nie starcza)…całym sercem jestem z Rospudą i walczącymi o nią Ekologami…i mam tylko nadzieję, że nikt nigdy „nie podniesie ręki” na Bieszczady…ostatnie zdjęcia chwtają za sere, ujmuję duszę, a w wyobraźni mącą marzeniami o Bukowym Berdzie i Caryńskiej, mimowolnie westchnienie z ust się wydobywa, a oczy jakieś takie ciepłe sie robią i powieki szybciej mrugają… ale bywa, że tępy ból przeszywa głowę, a ciało drętwieje na myśl o tym, iż perły jakie nam Czado tu pokazuje mogłyby zostać „pozbwione blasku” …choć tą myśl tłamszę i odsuwam w najdlasze zakątki umysłu to czasami wyrwie się ona w rozmyślaniach i gdybaniu, bo dziwne i niezrozumiałe niekiedy „rzeczy” dzieją się w naszym kraju
gdy odwiedzam Twoja stronę, to zawsze znajduje odpowiedź na pytanie … dlaczego tak bardzo kocham góry. dziękuję Ci za to.http://warszawsky.blogspot.com
.. a jutro pójdziemy dalej…luuuubię niecierpliwość myśli składanych po zmroku, dzielonych między siebie i marzenia, i tę rozkosz z bywania między obłokami prawie, gdy już zmęczenie daje się we znaki ale jeszcze radość za wielka by sen przyszedł… może sen przyjdzie , może się odmieni, może czarodziejka zima poukłada to co trzeba…na bezkresnych przestrzeniach myśli naszych….
~ameli
5 Marzec 2007 01:32
Też tak pomyślałam Carrmelito…~J(otka) przywołuje nas do porządku, a więc ruszajmy do pierwszych szeregów i … ” Na Potęgę Posępnego Czerepu…MOCY PRZYBYWAJ”
~Carrmelita
4 Marzec 2007 23:13
Naprawdę, nasza J. nie żartuje… Mistrzuniu nam zaniemógł w marcu ! Ma dylematy, więc koniec użalania się nad sobą, Ameli ! Szable w dłoń ! Czas zwlec się z naszej przytulnej ławeczki – poczekalni dla pisarsko wypalonych, chwilowo oklapniętych, poetyckich dadaistów z przymusu. A tak na marginesie… przydałby się w Waldkowym Rymanowie taki Szpitalik Wirtualny na blogu dla poetycko wykolejonych, rozbitków językowych, żeby mogli się przyczaić i przeczekać …swoje zapętlenie.
~J
1 Marzec 2007 23:30
….czary mary, czary mary, no to jazda dziewczyny prosto z Łysej Góry do pierwszych szeregów bo nam Czarodziej ma myśli ponure …,że niby nie ma to jak zwariować na dobre…(?)….
~ameli
1 Marzec 2007 01:40
A pewnie…cieplej Ci już, mnie też ostatnio wena opuściła i polot do pisania odleciał – tylko tak wtrącam się słówkiem w słówko innych, więc dzisiaj ja się do Ciebie dosiądę, mogę…
…no to mamy tu ławeczkę rezerwową albo poczeklanię poetyckiej myśli. Ach, a wystarczyłby niekiedy większy zasób słów i byłoby łatwiej…może trzeba stworzyć nowe, specjalne dla pejaży Waldka?…choć są tu już takie małe „słowne czary”, które z pewnoscią wielu w pamięci pozostaną na długo.
~Monique
27 Luty 2007 15:44
Przepiękna ta góra z śmietankową czapą śniegowąAle fajna zima..http://argo.bloog.pl
~Carrmelita
27 Luty 2007 03:20
Na Tarnicy nosa sobie utrze z kretesem każdy zwietrzały tetryk ! Awanti !
~Carrmelita
27 Luty 2007 03:17
Czy mogę się do Was przytulić ? Samej mi tu trochę pazurki marzną i wena mnie dziś zaniedbuje … Jakoś nie mogę nic dodać i nic ująć, tylko tak sobie ssiedzę i siiedzdzeee i czytam, mniam, mniam,…
~ameli
25 Luty 2007 01:46
Kochane rude (nie)wredne…bywam u Czado, z Czado i z Wami, kiedy tylko mogę „dopaść” internet i czytam z wypiekami na policzkach o czym tym razem marzyliście, w którą stronę Wasza fantazja „zawędrowała” i zawsze weselej mi się robi gdy choć kilka minutek mogę pobyć TUTAJ. Tylko niestety nie zawsze za dnia mogę dodać komentarz (niektóre komp. mają jakieś zabezpieczenia
… a nocką, kiedy siadam przed swoim myśli zmęczone są, płatają figle i niekiedy wolę wstrzymać się z komentarzem, bo bywało, że mój „język zbytnio się rozwiązał”, a umysł snem omamiony różne „dziwactwa” dyktował, których cofnąć później już się nie dało, a sprostowania gorzej wypadały niż niefortunna wypowiedź…P.S. Rude… czy znalazłaś już uczelnię na której jest „wydział” angelologii
od jakiegoś czasu z niecierpliwością czekam na kolejne „legendy” o Aniołach…Pozdrawiam Kompana(kę) blogowych wędrówek
~Dosia McKay
24 Luty 2007 15:15
A u Pana taka piekna cisza na zdjeciach. http://dosiamckay.wordpress.com/
lusi36@vp.pl
24 Luty 2007 14:25
ja chce w gory!!!!!! zapraszam do mnie
~rude wredne
24 Luty 2007 13:13
takim samym wydał mi się ten błękit.. . tak niepodobny do błękitu nieba. zimowego nieba. ..PS. musimy dbać… . dbać o „naszego” Czado.. . być tak, jak on Tutaj dla nas:) chociaż odrobinę:)
~ameli
24 Luty 2007 03:30
tak… niesamowite robi wrażenie, wzrok od razu kieruje się na ostatni plan zaskoczony unikalną barwą nieba – to jak kawałek letniego, lazurowego wybrzeża w mroźnych dzisiaj, otulonych bielą zimy górach … taki mały ewenement pejzażowy
P.S. Ostatnio z gór, na pewnien czas przeniosłam sie w Dolinę, dobrze wiecie w którą – dlatego rzadziej tu bywam (nocy już nie starcza)…całym sercem jestem z Rospudą i walczącymi o nią Ekologami…i mam tylko nadzieję, że nikt nigdy „nie podniesie ręki” na Bieszczady…ostatnie zdjęcia chwtają za sere, ujmuję duszę, a w wyobraźni mącą marzeniami o Bukowym Berdzie i Caryńskiej, mimowolnie westchnienie z ust się wydobywa, a oczy jakieś takie ciepłe sie robią i powieki szybciej mrugają… ale bywa, że tępy ból przeszywa głowę, a ciało drętwieje na myśl o tym, iż perły jakie nam Czado tu pokazuje mogłyby zostać „pozbwione blasku” …choć tą myśl tłamszę i odsuwam w najdlasze zakątki umysłu to czasami wyrwie się ona w rozmyślaniach i gdybaniu, bo dziwne i niezrozumiałe niekiedy „rzeczy” dzieją się w naszym kraju
~rude wredne
24 Luty 2007 00:19
a mnie najbardziej zaskoczył i zdumiał ten dziwny błękit pomiędzy chmurami.. . nie tyle dziwny, że jest, ile JAKI jest…
~inco89.blog.onet.pl
23 Luty 2007 23:52
przejrzałam wszystkie Twoje zdjęcia….i chyba jesteś dla mnie autorytetem….dziękuję CI za to co pokazałeś….
~pia-gizela
23 Luty 2007 15:23
a dobre Niebo otwiera swą błękitną paszczę i zaprasza nas, by iść wyżej, wyżej..
~mama
23 Luty 2007 15:07
Wspaniałe zdjęcie i wspaniały widok, szkoda,że nie mogę być w górach ale zachodzę do Ciebie i wiem ,że zawsze znajdę tu coś pięknego…
~wilczek
23 Luty 2007 14:17
~Marcyś
23 Luty 2007 08:34
gdy odwiedzam Twoja stronę, to zawsze znajduje odpowiedź na pytanie … dlaczego tak bardzo kocham góry. dziękuję Ci za to.http://warszawsky.blogspot.com
~J
22 Luty 2007 23:44
.. a jutro pójdziemy dalej…luuuubię niecierpliwość myśli składanych po zmroku, dzielonych między siebie i marzenia, i tę rozkosz z bywania między obłokami prawie, gdy już zmęczenie daje się we znaki ale jeszcze radość za wielka by sen przyszedł… może sen przyjdzie , może się odmieni, może czarodziejka zima poukłada to co trzeba…na bezkresnych przestrzeniach myśli naszych….