Dzisiaj wieczorem popełniłem coś dla mnie wyjątkowego. Wyprawa-spacer – jak kto woli – 6 godz. w pięknym śniegu, bez obiektywu. Aparaty, bez protestu zostały w domu. Jak zawsze w takich wypadkach Przyroda wdzięczyła się tak, że „łeb urywa”.
ORION na południowozachodniej części nieba zadawał się opierać swoją tarczę o wzgórze, a mnie wystarczyło sięgnąć ręką by go dotknąć. Gdybym miał aparat i statyw…
Ale nie zabrałem… Mogłem przekonać się co jest ważniejsze – zrobić zdjęcie, czy być, przeżyć. Dziękuję za zainteresowanie, przepraszam, Których zawiodłem zabierając kilka, może kilkanaście sekund tak cennego CZASU…
~bazgrola@autograf.pl
24 Marzec 2005 16:22
rewelacja!
~minerwa
22 Marzec 2005 13:07
…powalające… Ta fotografia wywarła na mnie ogromne wrażenie. Podziwiam Cię, naprawdę
Pozdrawiam, Mincia.
~behemot.blox.pl
21 Marzec 2005 13:56
dzięki tym zdjęciom w końcu zobaczyłam kochane Bieszczady w śniegu
)) śliczne!