Blog roku 2005

Archiwum miesięczne

Wychodzę późnym popołudniem, zabieram latarkę, bo powrót będzie w ciemnościach.

Byłem tu dziesiątki razy, ale po zachodzie słońca nigdy nie spotykam nikogo. To dobrze, bo łatwiej spotkać siebie.

 
Cergowa. Przecież mam lepsze zdjęcia, a jednak wyciągam aparat. Kto wie czy i kiedy będę miał okazję zrobić kolejne?

 
Można się zakochać w drzewach?

Rymanów Zdrój, Beskid Niski

Cerkiew wydaje się nierealna, jakby została tu wstawiona przed chwilą.

Zaspa nieskazitelna. Brakuje dzieci, które by się na nią wdrapały zanurzając się w śniegu po uszy, a potem mokre i przemarznięte do szpiku kości pobiegły do domu ogrzać się przy piecu.

Wyciąg z czasów, kiedy o ratraku ktoś opowiadał, ale nikt go nie widział. Narciarzy wyciągał gdzieś w pola, a oni szczęśliwi, że nie muszą wynosić nart na plecach, pokonywali miedze i zaspy  jadąc na krechę, by w końcu zameldować się przy dolnej stacji. Kto i kiedy wyjechał nim ostatni? Czy koło jeszcze kiedyś zakręci się?

Drzewa, których urokowi znów nie mogę się oprzeć.

W Chyrowej, Beskid Niski.

 

Czy jednym z powodów chodzenia w góry, nie jest by widzieć dalej?
Czy ktoś stojący teraz na Łomnickim Szczycie odległym o 175 km widzi Wielką Rawkę?

Droga posiadająca uwodzicielską moc. Mimo innych planów nie można się jej oprzeć.

 
Światło. Delikatne, miękkie, pozwalające patrzeć bez okularów.

  

Uczucie wolności towarzyszące kreśleniu własnej dogi.

 

Zamieć, która hartuje i uczy cenić ciepło domu.

To tylko kilka migawek z kilkugodzinnego narciarskiego spaceru. Dawno nie było tak pięknej zimy.