Blog roku 2005

Beskid Niski

Okolice Woli Sękowej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piękne leniwe popołudnie, trochę ciepłe, trochę zimne, trochę suche, trochę w błocie. Niskie słońce, wspaniałe łąki, których właściciel jeszcze nie ogrodził i nie zamknął dla nas. I odrobina dziegciu: samochód terenowy wypełniony szczęśliwą rodzinką wjeżdża na sam szczyt krojąc miękką trawę bez litości. Ile trzeba lat by się to zabliźniło? Może się czepiam? Może są niepełnosprawni i inaczej nie mogli?

 

 

 

 

 

 

 

Ważny dla mnie bieg ponieważ na "moim" terenie. Po dwóch tygodniach opadów pod nogami setki ton błota. W tych okolicznościach już po 40 km zaczęło boleć (chwilami bardzo ostro) ścięgno Achillesa. Oczywiście nie wchodziło w grę zejście z trasy, ale oszczędzając nogę musiałem znacznie odpuścić. 
Dziękuję wszystkim biegaczom za zainteresowanie moim stanem, pewnie było widać, że coś jest nie tak. Kolejny raz okazało się, że w biegach ultra najważniejsza jest głowa. W moim przypadku sprawdziło się też założenie, że o ile ból da się wytrzymać należy kontynuować bieg. Straty moralne z powodu zejścia z trasy byłyby o wiele dotkliwsze od cierpienia podczas biegu, o którym szybko się zapomina, a ukończenie biegu na 44 miejscu bardzo w tych okolicznościach cieszy. Ranne zwierzę też musi biec by uciec przed zagrożeniem :)
Dziękuję wszystkim woluntariuszom na punktach i kibicom na trasie za naprawdę rodzinną atmosferę.
Do zobaczenia za rok!

 

 

 

 

 

Strony

Subskrybuj Beskid Niski