Obok Połoniny Wetlińskiej najcześciej odwiedzany szczyt w Bieszczadach. Liczba odwiedzających niepokoi służby BPN odpowiedzialne za ochronę przyrody. Z powodu błotnistego podłoża szlak jest rozdeptywany i z każym rokiem poszerza się i pogłębia (erozja). By temu zapopiec wprowadza się szpecące krajopbraz ogrodzenia i zagrarażające turystom siatki obok szlaku.
Trudno znaleźć złoty środek. Słyszałem o planach ustawienia ławek i barier wokół krzyża na szczycie – nie uważam by był to szcześliwy pomysł, ale może sie mylę. Co Wy o tym sądzicie?
~Aldona
3 Wrzesień 2007 10:16
Rozdeptane wzgórza”chronione siatką ekologiczna”dla wzrostu trawi nie pogarszania stanu kamiennych psypisk oglądałam w filmie „Bieszczadzki Park Narodowy „w TVP 1na 1.09.Film dobry ogolnie o duzych walorach edukacyjnych .Polecam.
~Carrmelita
31 Sierpień 2007 23:12
Jestem za karaniem za wandalizm – zawsze to jakiś pieniądz do kieszeni BPN. Poza tym pospolity cham nie liczy się z zakazami i nie zrozumie, póki go po kieszeni nie zaboli !
~kyke
23 Sierpień 2007 12:19
Tarnica.. kto był w Bieszczadach zrozumie.. „Zabieram marzeń garść na drogę.. Myśl o wolności i pogodę.. Ducha, co wzrasta z każdym dniem.. Bo tutaj w górach jest mój dom.. Śpią marzenia, gwiazdy lśnią.. Tu przestrzenią karmię serce.. Żyć, co krok pragnę więcej!”a kto był na Bieszczadzkich Aniołach, poczuje..cudowne zdjęcia, sprawiają, że w śrdoku tak..cieplej
~Iga
20 Sierpień 2007 12:48
No niestety, jako jedyne ssaki zostawiamy śmieci gdzie popadnie.Nie potrafimy zadbać o spuściznę przyrodniczą dla innych i naszych potomków też.
~Tomek
18 Sierpień 2007 13:44
W tym roku byłem już 3 razy na Tarnicy i za każdym razem widziałem to samo: mnóstwo ludzi, mnóstwo poza szlakiem. Nasze Bieszczady chyba są zbyt małe Moim zdaniem zamiast chować sie przed wiatrem na zboczach warto wziąć ze sobą coś ciepłego, ubrać na szczycie i spocząć na skałkach a nie na trawie. Ludzie rozkładają się jakby byli na jakimś pikniku i nie zważają na informację BPN. Może karać takie zachowanie?
~herissepine
16 Sierpień 2007 19:29
pomysl wcale nie taki zly biorąc pod uwage ze wiekszosc przechodzacych tamtedy chroni si eprzed wiatrem na zboczu poloniny za prowizorycznym ogodzeniem niszczac tamtejsza trawe, trawke, trawisko nie mowiac o rozrzucaniu smieci po zrobieniu sobie postoju w tym jakze urokliwym miejscu……
~Carrmelita
15 Sierpień 2007 00:20
Stan bezruchu, siedzenia przy komputerze w jednym pomieszczeniu, główkowanie, przetwarzanie – to dla mnie jest praca, źródło zmęczenia i satysfakcji, lecz także stresu i marazmu ( jak powiedział Czado ). Ja odpoczywam nosząc swój ciężar ciała, w ruchu, w aktywności fizycznej dopatruję się źródła relaksu i odpoczynku. Im bardziej się zmęczę fizycznie, tym bardziej jestem wypoczęta, bo to dobry wysiłek. Dlatego właśnie bolą mnie nogi i plecy, gdy za długo siedzę przy biurku, a nie wtedy, gdy przemierzam przestrzenie.
~Carrmelita
15 Sierpień 2007 00:01
…. nic nowego … w życiu są zawsze dwie strony medalu. Stwierdzając ten fakt nie robimy nic ! ;-{ Dlaczego ? ‘Bo i tak się nie uda ..!?’ Bo każdy musi być zadowolony ? Bo klient – nasz Pan ? Bo płacę, to wymagam ? Bo każdy dzidziuś musi dostać swojego misia ? Bzdura !!! Góry to nie zabawka, to nie modny bibelot ! To piękno i przyroda, które trzeba chronić za wszelką cenę, otoczyć opieką i racjonalnym, sprawdzonym planem zwiedzania BPN. To Park Narodowy, Ludzie, a nie molo w Kołobrzegu ! Nie każdy tam musi wejść i polizać ! Ja też nie muszę, jeśli mam dewastować to piękno ! Zostanę przy zdjęciach Czado, im uwierzę i nimi choć w części się nasycę. Gdyby jednak zew połonin był silniejszy, to przynajmniej nie pójdę w Bieszczady latem ( gdy ciepło, wilgotno, miło i gwarno a deszcze rozmywają ścieżki ). Pójdę jesienią, w październiku, gdy wieczorem straszy przymrozek i śnieg wisi w powietrzu. Nie muszę mieć komfortu konsumenta, nie wszystko mi się należy )).P.S. Czy za tysiąc lat nasi potomkowie będą o nas mówili jak o mądrych małpach, czy raczej jak o zachłannych małpach ? ( cytat z NG TV )
~Iga
13 Sierpień 2007 11:31
Tak patrzę na te piękne widoki i tak sobie myślę,że każdy chciałby je zobaczyć na własne oczy.Nie ma co się dziwić innym ludziom,że też chcą tam iść i podziwiać krajobrazy Bieszczad.Bo jest ich wiele.Stały się bardzo modne.Ciągną do siebie jak magnez.Z jednej strony chciałoby się je chronić, z drugiej, pokazać w całej krasie jakie są piękne.Nie ma złotego środka by je ochronić całkowicie przed powolnym niszczeniem.Zawsze jest coś za coś.Pozdrawiam
~J
11 Sierpień 2007 09:43
…i niech tak będzie do jakiejś osiemdziesiątki ? ..;o)))))))))
~czado
10 Sierpień 2007 18:31
Nie wiem jak czarodzieji ale mnie kiedy jestem w domu stan zmęczenia nie opuszcza. Przed wyjściem boli mnie mnie wszystko sprawiając, że potwornie się nie chce. Gdy jednak uda się przeprawić za próg, powoli kalectwo ustępuje energii, która cudem przechowuje się ukryta gdzieś w trzewiach. Pamięć o tym sprawia, że czasem udaje mi się wyrwać z objęć marazmu…
~J
10 Sierpień 2007 10:22
…taka jak lubię cała we mgle…..i Ktoś Tu wymyśla coraz nowe ścieżki zdrowia co to kondycji nam przysporzą …..no to ja wątpię, bo cała kondycja to chyba mi raczej spada i niedługo spać zacznę z kurami zamiast snuć sobie marzenia senne i coś mi schodzi z pleców o zgrozo (….i czy Ktoś pamięta jak smakuje turystyczna z puszki z ugniecioną w plecaku bułą zamiast np. łososia z grilla ?)…oj tam chyba zaczynam się buntować i JUŻ! do końca tygodnia nie idę w góry (?)…..a czy Czarodzieje bywają czasem zmęczeni i wolą siedzieć niż łazikować po górach? ….;o))….
~Beata
9 Sierpień 2007 22:39
Żyję już wyjazdem w Bieszczady (26.08), po 2 kolejnych urlopach wędrowania po Tatrach wracam w Bieszczady, ale dzięki Pana zdjęciom jestem tam co dzień i o różnych porach dnia. Nie będę rozdeptywać Tarnicy, ale będę ją kontemplować, tak jak wiele innych bieszczadzkich miejsc. Bramki nic nie dadzą obok bramek nie postawi się strażników, którzy będą pilnować bramek, trzeba młodych uczyć a wszystkim zwracać uwagę, ale nikt już tego nie robi – takie czasy. Pozdrawiam
~Beata
9 Sierpień 2007 22:36
Żyję już wyjazdem w Bieszczady (26.08), po 2 kolejnych urlopach wędrowania po Tatrach wracam w Bieszczady, ale dzięki Pana zdjęciom jestem tam co dzień i o różnych porach dnia. Nie będę rozdeptywać Tarnicy, ale będę ją kontemplować, tak jak wiele innych bieszczadzkich miejsc. Bramki nic nie dadzą obok bramek nie postawi się strażników, którzy będą pilnować bramek, trzeba młodych uczyć a wszystkim zwracać uwagę, ale nikt już tego nie robi – takie czasy. Pozdrawiam
~a.
9 Sierpień 2007 19:39
niestety nie tylko Tarnica jest tak licznie nawiedzana przez turystów. Na Połoninie Caryńskiej jest chyba jeszcze ciaśniej, chyba że akurat ja trafiłam na najazd turystów. Z drugiej strony, Bieszczady są piękne i nie dziwię się, że każdy chce je zobaczyć. Nie ma dobrego sposobu na ochronę Bieszczad aby turyści na tym nie ucierpieli. Natomiast ławki to bardzo dobry pomysł biorąc pod uwagę to, że teraz ludzie leżą na zboczach szczytu Tarnicy wydeptując tam trawę. Może by się przesiedli na ławki?I tak nie ma piękniejszego szczytu od Smerkahttp://ejsipi.blox.pl/
~Carrmelita
9 Sierpień 2007 16:41
Jeśli będziemy w świetle prawa bezmyślnie rozdeptywać Tarnicę, to ona się na nas pogniewa. Przepoczwarzy się, obudzi, zatrzęsie i jak na prawdziwy wulkan przystało, da nam popalić ! ) , jak na zdjęciu nr 3. Potem przez lata Tarnica będzie zionąć różowym dymem, dymić tufami i rzucać w nas lapillami ? ( czy tak się nazywają pociski wulkaniczne ? ). Lepiej więc jej nie wkurzajmy !
~Carrmelita
9 Sierpień 2007 16:24
Zgadzam się z Tobą, Aś. Ochrona przyrody jest najważniejsza. Trzeba będzie zamknąć Tarnicę przed turystami na jakiś czas, dla jej i naszego dobra. Nie popieram siatek, w niczym nie pomogą, bo i tak znajdą się wandale i egoiści bez wyobraźni, co podepczą rośliny pod ochroną. Ławki na Tarnicy są według mnie czymś kuriozalnym ! To nie uzdrowisko z klombami i fontanną ! To góry dla pieszych traperów a nie poczekalnia dworcowa ! Siadamy na ziemi, albo podziwiamy widoki na stojąco, a jeśli się nie podoba, to zostajemy w domu w ciepłych kapciach i … koniec pieśni ! ;-]P.S. Czy nie można konserwować wejścia na Tarnicę, tak jak to się robi na szlakach turystycznych np. w Ameryce Północnej ? Sami turyści mogą wnosić w wiaderkach kamienie, drobny szrot dla utwardzenia ścieżki i wysypywać go w miejscach, gdzie droga jest rozmyta i rozdeptana. Czy na takie rozwiązanie zgodziłby się konserwator przyrody w BPN ? Czy ono przyczyniłoby się do poprawy sytuacji ? Nie wiem , to tylko propozycja laika.
~Carrmelita
9 Sierpień 2007 16:21
Zgadzam się z Tobą, Aś. Ochrona przyrody jest najważniejsza. Trzeba będzie zamknąć Tarnicę przed turystami na jakiś czas, dla jej i naszego dobra. Nie popieram siatek, w niczym nie pomogą, bo i tak znajdą się wandale i egoiści bez wyobraźni, co podepczą rośliny pod ochroną. Ławki na Tarnicy są według mnie czymś kuriozalnym ! To nie uzdrowisko z klombami i fontanną ! To góry dla pieszych traperów a nie poczekalnia dworcowa ! Siadamy na ziemi, albo podziwiamy widoki na stojąco, a jeśli się nie podoba, to zostajemy w domu w ciepłych kapciach i … koniec pieśni ! ;-]P.S. Czy nie można konserwować wejścia na Tarnicę, tak jak to się robi na szlakach turystycznych np. w Ameryce Północnej ? Sami turyści mogą wnosić w wiaderkach kamienie, drobny szrot dla utwardzenia ścieżki i wysypywać go w miejscach, gdzie droga jest rozmyta i rozdeptana. Czy na takie rozwiązanie zgodziłby się konserwator przyrody w BPN ? Czy ono przyczyniłoby się do poprawy sytuacji ? Nie wiem , to tylko propozycja laika.
~Aś
9 Sierpień 2007 15:15
Przyrodę trzeba chronić. Ona sama znosi wszystko milcząco i być może swoim sposobem daje sobie z tym radę, bo nie jest wcale taka słaba jak nam się chce wydawać, ale powoli staje się człowiekowi coraz bardziej obca, bo nie umie z niej korzystać. Popieram wszelkie próby ochrony Tarnicy przed turystami, nawet gdyby to miało się wiązać z zamknięciem szlaku dla mnie, by dać mu odpocząć. Jest tyle innych, dzikszych jeszcze do odkrycia (a szłam ostatnio w Góach Słonnych takim szlakiem czerwonym zupełnie zarośniętym, przez las, a pięknym. Sowa zerwała się z gałęzi tuż przed nami i poleciała drogą przed siebie.)
~cover
9 Sierpień 2007 13:41
Drugie zdjęcie mnie tu bardzo przyciąga. Oczywiście z tych trzech ) Pozdro z http://obrazek.blox.pl/html
~wicca
9 Sierpień 2007 13:33
Rok temu będąc na Tarnicy obiecałam sobie, że więcej nie będę się przyczyniać do jej rozdeptywania. Na razie dotrzymałam. Ludzi mnóstwo, część nie zważa na siatkę, która ma chronić rośliny. Nasze Bieszczady są za małe. Byłam na Ukrainie – trudno zapomnieć o tym bezkresie połonin i pustce. Szkoda, że wyjazd wiaże się z dużymi trudnościami, bo spędzałabym tam każdą wolną chwilę.A zdjęcia, jak zawsze, cudowne, dziękuję.
~Alexandra
9 Sierpień 2007 11:47
Pakuję się i zaraz jadę.Ławki… serce jakoś boli.No nic – jadę, z nabożnym stosunkiem do wszystkiego co tamtejsze i jeszcze nie zadeptane, nie tknięte, dające jeszcze opór …Trzeba mieć w życiu coś stałego, punkt odniesienia, więc trzymam się tych gór wierząc, że ich niezmienność nie będzie zmieniać się w szaleńczym tempie, dostarczając rozczarować i żalu.Pozdrawiam——————————–http://alex.falba.net/index.php
~shy
9 Sierpień 2007 10:10
pięknie…każde Twoje zdjęcie ląduje na moim pulpicie i oczu oderwać nie mogę…
~heke
8 Sierpień 2007 20:53
dzisiaj po raz pierwszy byłam na Tarnicy- wcześniej tylko jeździłam samochodem i oglądałam Połoniny, mimo, że mieszkam w Solinie. Widok- niesamowity. Po prostu coś pięknego… Tego uczucia nie da się opisać słowami. Tarnica- moja Królowa Bieszczad. Wspaniale.Piękne zdjęcia pozdrawiam www.heke16.blog.onet.pl